4.5.12


z zamyślenia nie wyrwie Cię nic....

otworzyłam dziś aparat, a klisza się nie zwinęła. nie wiem ile filmu straciłam, ile pamiątek zniknęło bezpowrotnie...

15 komentarzy:

  1. Jeśli od razu zamknęłaś aparat, to nic się nie stanie raczej. Też kiedyś nie zwinął mi się do końca a potem fajne prześwietlenia powychodziły na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja takie przygody miewam ze smeną. Teraz już za każdym razem wchodzę do szafy i zwijam w ciemności. No i ostatnio zwijałam przy lekkim świetle lamp ulicznych wpadających do pokoju. Jednak czasem warto celowo otworzyć aparat na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie zwinęła się? nie zwinęła się, bo to nie automat.
    wina leży po twojej stronie. aparat bardzo rysuje negatywy jak widać, albo to w labie spieprzyli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spiepszył to skaner. a co do zwijania, nie wiem dlaczego mechanizm w praktice zawiódł, ale mam nadzieję, że coś się uratowało.:)

      Usuń
    2. Skaner? Jakim cudem skaner? Raczej przy wołaniu porysowali i mechanizm w praktice nie mógł zawieść, bo to tylko jest pokrętło. Nie dokręciłaś do końca, nie warto zwalać winy na mechanizm, którego właściwie nie ma.
      Nie rób sobie zbyt wielkich nadziei. Kilka klatek pewnie całkowicie prześwietlonych będzie.

      Usuń
    3. muszę się zgodzić z panem powyżej

      Usuń
    4. cieszę się, że inni wiedzą lepiej co robiłam ze swoimi negatywami i a aparatem. dziękuję za uwagę i cenne wskazówki.

      Usuń
  4. najgorsze to stracić wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że kilka zostanie, tych moich klatek.

      Usuń
  5. ufam, że tego wynikiem będą jedynie piękne, klimatyczne prześwietlenia!
    moje dłonie? w Twoich kadrach zawsze! chętne są jak najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że za jakiś czas to marzenie się spełni!

      Usuń
  6. mi dziś się śniło, że fotografowałam, dużo, różnych, troszkę katastroficznych momentów, troszkę strasznych, duchów, niezrozumiałych i absurdalnych kadrów i nie przewijał mi się film... :(

    OdpowiedzUsuń
  7. I się nie przejmuj, ja nieraz otworzyłam klapę, gdy miałam nakręcony lub już zwinięty film i otrzymywałam lubiane przeze mnie flary. :) Raczej nigdy nie straciłam całego filmu, może po dwie klatki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aj, ja też bym chciała...
    I mam dokładnie ten sam problem z ostatnia kliszą...

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że każdy przechodzi przez takie historie. Czasami sama przez własną głupotę robię coś nie tak...dużo nerwów, ale odrotowało się to jedno najważniejsze i najbliższe memu sercu zdjęcie..

    OdpowiedzUsuń